Słowa. Przestrzeń, w której wędruję.

Słowa. Przestrzeń, w której wędruję.

Unoszę się, płynę. Bywa, że dryfuję, by nagle wzbić się w powietrze. Przez chwilę szybować, zanim znów zacznę spadać. Lecz zanim dotknę ziemi, wiem, że porwie mnie wiatr. Cicho uniesie na skrzydłach w stronę horyzontu. Tam, gdzie na pograniczu jawy i snu mrok ze światłem się miesza. Magia wkracza do realności, a realizm staje się magiczny.

Ludzi skrywają w sobie różne siły. Otrzymują w darze różne talenty. Jedni je w sobie odkrywają, rozwijają. Inni nie odnajdują ich wcale. Pośród mocy, którymi dysponujemy, znajdują się dobre i złe. Oraz takie, które mieszają się ze sobą w różnych proporcjach. Istnieją również moce szczególne, którymi dysponują wszyscy. Albo zdecydowana większość z nas. Jedną z takich są słowa. Dlaczego słowa? Bo słowa są wielowymiarowe, w różnych przestrzeniach wędrują. Mogą być codzienne i całkiem nie. Wypowiadane, głoszone, pisane. Mogą być ignorowane. Słowa są niezwykłe. Bo tak samo jak, powszechne, tak samo mogą być wyjątkowym darem.

Słowa wędrują z nami w codzienności. Często kierowane w stosunku do drugiej osoby mają moc potężną. Potrafią uskrzydlać, wznosić. Potrafią budować, wiać wiatrem w czyjeś żagle. Potrafią też niszczyć, drugiego człowieka okrutnie ranić. Zdarza się, że słowo jest szczególną predyspozycją. A umiejętność właściwego używania słów staje się sztuką. Piękną przestrzenią, którą można się z drugim człowiekiem dzielić. Zamykanie słów w zdania, przelewanie myśli na papier staje się wtedy procesem. Staje się słów pisaniem. A pisanie choć przez wielu określane mianem rzemiosła, tak naprawdę jest procesem magicznym.

Dlaczego piszę o słowach? Dlatego, że jest to przestrzeń, w której ja wędruję. I czym ta przestrzeń jest dla mnie, chciałabym się tu w kilku słowach podzielić.

Pisanie to dla mnie magia. To dla mnie proces bardzo intymny. Równoległy świat, w którym wszystko się miesza. Fikcja wkracza do realności, a realizm staje się magiczny. Przestrzeń budowana ze słów, to ta, w której mogę jak nigdzie wolna wędrować. Nie patrzeć na ograniczenia, nie podążać utartymi ścieżkami. Podążając słowem za wyobraźnią, mogę sama nowe szlaki wyznaczać. Mogę w tej przestrzeni szybować, unosić się pomiędzy światami. Tworzyć historie, gdzieś na pograniczu magii i realności kroczyć. Dzięki słowom mogę powoływać do życia wiele żyć, siać zniszczenie, otwierać inne wymiary. Na pograniczu wymiarów być i do codzienności innych magię zapraszać. Słowa. Słowa są moją ukochaną przestrzenią. Często niedopowiedzianą. Pełną emocji, kontrastów. Bywa, że niejednoznaczną. Uwielbiam bawić się słowami. Przestawiać je niczym szkiełkami w kalejdoskopie, zostawiając czytelnikowi przestrzeń do własnej interpretacji. Lubię ze słów tworzyć ramy, które dają pole dla innych wyobraźni. Uwielbiam innych osób wyobraźnie porywać. Do własnych projekcji i analiz zachęcać.

W codzienności i natłoku różnych spraw, kiedy przesyceni jesteśmy trudnymi tematami, lubię poprzez słowa zmieniać na moment optykę. Ze słów tworzyć przestrzeń, w której można się zgubić, zapomnieć na moment, powędrować w nieznane. Realizm magiczny, w którego obszarze się poruszam, to przestrzeń metaforyczna, skupiona na emocjach i odczuwaniu. Tak bardzo w zgodzie ze mną, autentyczna.

Dlaczego w kontekście słów piszę o autentyczności? Dlatego, że bycie autentycznym jest wymagające. Bycie w zgodzie samemu ze sobą, na swoich zasadach i według własnego pomysłu, bywa trudne. Ponieważ w konfrontacji oczekiwań względem rzeczywistości, nie wszystko zależy tylko od nas. Często zależy także od okoliczności, a te bywają różne. Nie zawsze sprzyjają. Bywają trudne, tak jak trudne bywają słowa. Wypowiadane, słyszane. Te w domyśle i bez domysłu. Nie tak dawno sama stałam na pograniczu słów. Moja pasja, moje marzenie od zawsze i moje słowa zamknięte na kartach powieści. Stanęłam z tym bagażem twarzą w twarz z rzeczywistością i odbiłam się o twardą ścianę zbudowaną ze słów. Usłyszałam wtedy różne. Również takie, które moje szydła podcięły. Niesiona cudzymi słowami na moment zwątpiłam w swoje. Ale po chwili się otrząsnęłam. Wiedziałam, że ta przestrzeń tak ważna dla mnie, jest zbyt cenna, abym zrezygnowała z niej ze względu na cudze. Wtedy postanowiłam, że zanim się sprzedam i dostosuję, najpierw będę wierna sobie. Bo decydując się na nagięcie do czyjejś wizji mnie, może zasięg miałabym większy, ale czy wciąż byłabym sobą w przestrzeni słów? Czy to wciąż byłaby moja przestrzeń? Czy jednak nagięty do obowiązujących wydawniczych trendów kolejny twór marketingowy w postaci słowa... Słowa. Przestrzeń, w której wędruję. Unoszę się, szybuję. Na pograniczu magii i realności kroczę. Droga, którą podążam. Tworzę światy, ubieram rzeczy niezwykłych w zwyczajne słowa. A może właśnie całkiem na odwrót używam - słowa.

Powyższy wpis powstał jako wpis gościnny na bloga fourthsonuk. A zamieszczone moje zdjęcie jest autorstwa Moniki Kudryk z takiemomenty.pl. Pochodzi z sesji, której motywem przewodnim były Słowa.

Newsletter

Bądź na bieżąco
– Zapisz się na Newsletter!

FacebookInstagram
© 2022 Magdalena Ojrzyńska. Wszelkie prawa zastrzeżone.