Nieoczywista III

Nieoczywista III

Stanęła przed nim zupełnie naga. Tak pewna siebie, tak bezwstydna. Pozbawiona w tej chwili całej swej skromności. Gotowa, aby w tym jednym momencie oddać się w posiadanie jego ognia. Aby poddać się buzującemu w niej pragnieniu. Przygryzła wargę. Przeczesała palcami włosy. Ich kosmyki mieniły się światłem nocy. Spojrzała na niego. Dostrzegła jego wzrok ukryty w cieniu. Wiedziała, jak długo na nią czekał. Czuła, jak bardzo jest w tym momencie niespokojny. W jej sercu nie było wątpliwości. Wyprostowała się jeszcze bardziej dumna. Było w niej coś hipnotyzującego, mrocznego. Była w tej chwili niczym ze snu mara. Odrzuciła całą swoją niewinność, aby pozwolić sobie na moment. Ten jeden jedyny raz. Kiedy ona i on, ich tłumione pragnienie, połączą się w jedno. Pod osłoną nocy.

Ponownie przeczesała palcami włosy. Te miękko opadły na jej ramiona, zakryły twarz. Postępowała wolno w jego kierunku. Stopa za stopą niczym modelka. Światło nocnej lampki kładło cienie na jej skąpanym w mroku ciele. Czuła jak wielką ma nad nim moc. Jak bardzo go onieśmiela, sobą obezwładnia. Czuła, że w tym momencie, jak nigdy wcześniej on jest jej poddany. Uśmiechnęła się na tę myśl, przygryzając wargi. Tak bardzo go chciała. Pragnęła go wykorzystać. Dać sobie przyjemność, obudzić jego pragnienie, zatańczyć z nim dla swojej własnej rozkoszy. Równocześnie ból rozkoszy mu zadając.

Podeszła do niego blisko. Widziała jak trudno mu nad sobą zapanować. Czuła pulsujące w nim napięcie. Popatrzyła na niego, uśmiechnęła się kokieteryjnie. Pochyliła się nisko, jej włosy musnęły jego twarzy. Oparła się dłońmi o jego ramiona. Pozwoliła, aby silnym ruchem przyciągnął ją ku sobie. Poddała mu się, a on zaczął ją całować.

Żarliwie, mocno. Gryzł jej wargi, całował szyję, dotykał językiem dekoltu. Ślizgał się palcami po jej nagim ciele. Oddychał ciężko. Ona uśmiechnęła się i oblizała usta. Odwróciła się do niego plecami. Jęknęła, kiedy zaczął pieścić jej piersi, całować kark. Czuła jak cała pulsuje. Tak pragnęła doznać w tym momencie rozkoszy. Pragnienie wzbierało w niej i zalewało ją całą. Czuła jak z chwili na chwilę staje się coraz bardziej wilgotna.

Wzięła jego dłoń i poprowadziła ją w kierunku swoich ud. Pozwoliła, aby wędrował palcami po pachwinach, zagłębieniach, aby zanurzył je w jej wilgotność. Coraz mocniej i mocniej. Wygięła ciało w łuk i rozłożyła szerzej nogi. Wszedł w nią całym swym ogniem. Wypełnia ją, a ona otoczyła go sobą szczelnie. Była tak bezwstydna, egoistyczna. Nie całowała go wcale, poruszała się tylko w rytm palącego się ognia, aby czuć go coraz mocniej, coraz głębiej. Tak cudownie ją sobą wypełniał. Byli idealnie do siebie dopasowani. Zgrani w ruchu, w pragnieniu. Jakby czekali na siebie od zawsze.

Nie przestawał jej pieścić. Oddychał ciężko tak jak ona. Wciąż się w niej poruszał, a ona oddawała mu się w tym tańcu. Dla siebie, dla swoich doznań, dla przyjemności. Ekstaza przyszła do nich w tym samym momencie. Zalała ich spełnienie od środka i na zewnątrz powodując odczucia, które ich obezwładniły. Ogień pochłonął ich bez reszty. Osunęli się wciąż tak blisko siebie. Ich serca pompowały krew przyspieszonym pulsem. Oddechy mieli niespokojne. Po ich ciałach wciąż wędrowały dreszcze. Nie dotykali się, nie pieścili. Pozostali spleceni nogami, jeszcze chwilę, jeszcze wciąż w sobie. Aż do momentu, w którym obudził ich kolejny puls. Ogień, który wzbierał znowu, tym razem już w środku jej i jego pragnienia.

Newsletter

Bądź na bieżąco
– Zapisz się na Newsletter!

FacebookInstagram
© 2020 Magdalena Ojrzyńska. Wszelkie prawa zastrzeżone.