Magia raz odnaleziona, pozostaje z człowiekiem na zawsze.

Magia raz odnaleziona, pozostaje z człowiekiem na zawsze.

Ostatnio sporo tematów w mojej głowie kręci się wokół magii. Ale nie mam tutaj na myśli mocy magicznych, czarów czy symboli. Mówiąc magia, nie myślę o czarodziejach i tajemnych mocach. Myślę raczej o codzienności. O niezwykłych rzeczach, których doświadczam. Inspirujących osobach, które na swojej ścieżce spotykam. Pięknych splotach przypadków, które nieprzypadkowo po sobie następują. Nie będę się na ten temat szczegółowo rozpisywać. Myślę, że każdy, kto potrafi odpowiednio ustawić optykę, również znajduje taką magię na swojej drodze. Bo co by kto nie powiedział, to magia w codzienności jest. Trzeba tylko chcieć i umieć ją tam dostrzec. Nieśmiałą, może nawet ostrożną, dobrze ukrytą. Czekającą cierpliwie, na to, aby zostać dostrzeżoną...

Bo magia jest.
Zawsze albo tylko czasami. Całkiem widoczna i ledwo tylko dostrzegalna. Bywa tak pełna sprzeczności, dobrze się w codzienności maskuje. Dla niektórych zawsze jest niedostępna.

Czasami magia jest onieśmielająca, a potem nagle tak bardzo już zwyczajna.

Codzienna magia. W słowach często jest zaklęta. W obrazy ubrana. Zatrzymana w kadrze i w dźwiękach muzyki wyrażona.

Magia nie mówi, która z nich jest lepsza. Z żadną inną się nie porównuje. Każda bowiem jest inna, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju i unikatowa.

Magia ubrana jest w pojedyncze chwile, ulotności i zachwyty. Zamknięta w oddechu, w czułym dotyku, w szepcie wiatru. Przemawia w odgłosach burzy, ukazuje się pod postacią opadających mgieł, pieści ciepłem spływającego po skórze deszczu. Magia jest w chwili. W pożyczonym od słońca świetle księżyca. W świetlistym promieniu malującym refleksy na włosach. W śpiewie ptaków rozmawiających ze sobą o poranku. W zapachu kwitnących bzów i róży. W wewnętrznym poczuciu wolności.

Magia raz odnaleziona pozostaje z człowiekiem na zawsze. I choć często spychana jest na boczne tory realności, ona trwa. W cieniu przyczajona. Ukryta i cierpliwa. Odepchnięta zamiera, ale nigdy nie ginie. W odpowiedniej chwili niczym feniks z popiołów się odradza. Wtedy właśnie staje się niezwyciężona. Korzeni się mocno ku ziemi i choć wciąż tak nierealna, zespala się z człowiekiem na zawsze.

Taką właśnie magią ja się karmię, taką magią się żywię. Takiej magi ja pożądam i taką magią się dzielę.

Magia jest. I choć ty w nią wątpisz, magia nigdy nie przestaje wierzyć w ciebie.

Newsletter

Bądź na bieżąco
– Zapisz się na Newsletter!

FacebookInstagram
© 2020 Magdalena Ojrzyńska. Wszelkie prawa zastrzeżone.