Ile szczęścia jest w szczęściu.

Ile szczęścia jest w szczęściu.

Słyszę czasami, jak ktoś skarży się, że zupełnie nie ma szczęścia. Tak chciałby być szczęśliwy, ale ciągle pod górkę, ciągle coś. Nie ten klimat, brak czasu, za dużo na głowie. To, tamto, tamten, ten i z tego wszystkiego wychodzi, że ze szczęściem naprawdę jest nie po drodze. I czasami, jak tak sobie posłucham o tym szczęściu, a raczej jego braku, to nachodzi mnie refleksja. Czym tak naprawdę jest szczęście? I ile tego szczęścia jest w szczęściu? I czy szczęście to zbieg okoliczności i sprzyjająca passa? Czy jednak nasze własne nastawienie i wewnętrzna satysfakcja?

Oczywiste jest, że nie ma jednoznacznej definicji szczęścia. Dla każdego oznacza ono coś innego. Bo szczęście jest subiektywne. Bo to każdy człowiek sam definiuje, co go w życiu uszczęśliwia. Co czyni jego życie spełnionym. Co napełnia jego serce pozytywnymi emocjami, co sprawia, że pełną buzią się uśmiecha.

Potocznie przyjęło się mówić, że szczęściu trzeba pomóc. I coś w tym stwierdzeniu jest. Szczęściu trzeba pomóc. Trzeba się na nie otworzyć, trzeba chcieć je wokół siebie dostrzec. Takie trochę perpetuam mobile. Im bardziej jest się szczęśliwym, tym więcej się szczęścia pojawia.

Wielokrotnie przetestowałam na sobie, że obwinianie okoliczności za brak swojego szczęścia to droga donikąd. Czekanie na innych i spektakularne bum też niczemu nie służy. Może tylko temu, że po drodze pojawia się jeszcze więcej powodów do marudzenia i rozczulania nad brakiem szczęścia. A przecież prawdziwe szczęście tkwi w prostocie, z prostych rzeczy się składa. Bo chodzi właśnie o drobnostki codzienności, które są dane każdemu. Jak myśl Alberta Einsteina głosi:

Są dwie drogi, żeby przeżyć życie. Jednak to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko.

Bo cuda się nie zdarzają, cuda są. Są obecne w każdym dniu, są dane każdemu. Tylko nie każdy potrafi je u siebie dostrzec. A te cuda to przecież drobnostki, które w rachunku składają się na szczęście. Bo z tych drobnostek właśnie utkane jest życie. Czasami wystarczy tylko przetrzeć oczy, otworzyć je szerzej albo odrobinę zmienić optykę, aby powody do codziennego szczęścia dostrzec.

Bo drobiazgi mają znaczenie, to one właśnie składają się na magię codzienności. Szczęście to drobne rytuały, dzięki którym tworzysz swój dobry dzień. Uśmiech po przebudzeniu, zapach kawy, która świeżym aromatem odgania niedawny sen. Uśmiech dziecka, pocałunek ukochanego mężczyzny. Spacer z psem. To śpiew ptaków za oknem. Piękny zachód słońca, szum morskich fal, dotyk letniego deszczu na twarzy. To smak kakao, szczery śmiech podczas gry w scrabble i obejrzany w spokoju ulubiony serial. To widok, który masz przed sobą. Szczęście to twoje własne nastawienie do dzisiejszego dnia.

Tak jak pisałam wcześniej, dla każdego będzie to coś innego. Bo szczęście jest subiektywne. I wymaga pomocy. Bo w szczęściu nie ma szczęścia, jesteśmy po prostu my. I my sami się na nie otwieramy albo nie. Je dostrzegamy albo nie. Tworzymy je każdego dnia albo czekamy tylko, często przyczyniając się do tego, że nie nadchodzi. Dlatego ważne jest, aby pozwolić sobie czasem na to, aby być tu i teraz. Po prostu tu i tera. Bez oczekiwań i bez obaw. Bez jutra i bez wczoraj. Po prostu w chwili, w której docenia się drobnostki. Wszystko po to, aby móc czuć się szczęśliwym.

Newsletter

Bądź na bieżąco
– Zapisz się na Newsletter!

FacebookInstagram
© 2020 Magdalena Ojrzyńska. Wszelkie prawa zastrzeżone.