Kim człowiek może być, tym musi być

Kim człowiek może być, tym musi być

Czasami wszystko to, czego pragniesz, znajduje się po drugiej stronie strachu.

Po drugiej stronie mostu, po drugiej stronie drzwi. Po drugiej stronie drogi, na której przejściu stoją niepewność i obawa. Stoi strach przed porażką, strach przed pierwszym krokiem w nieznane. Strach przed krytyką, oceną innych. Strach przed konfrontacją ze swoją autentycznością.

Bo oczywiście, że łatwiej jest powielać wzorce, naśladować innych. Być kolejną kopią czegoś. Łatwiej jest powtarzać cudze opinie i powielać utarte schematy. Łatwiej jest krytykować, niż samemu podjąć działanie.

Bo jak mówił Carl Gustav Jung: Rozumienie jest trudne, dlatego większość ludzi ocenia. A jeśli dodamy do tego słowa Pabla Picasso, to wyjdzie na to, że: Także wśród ludzi jest więcej kopii niż oryginałów.

Bycie autentycznym jest wymagające. Bycie w zgodzie samemu ze sobą, na swoich zasadach i według własnego pomysłu, bywa trudne. Ponieważ nie zależy tylko od nas. Często zależy także od okoliczności, a te bywają różne. Nie zawsze sprzyjają. Dlatego tak wiele osób często zawraca ze swojej drogi, a niektórzy nigdy nie decydują się nią podążać. Nie decydują się podążać za głosem, który mówi do nich z daleka.

A ten głos...

Woła po imieniu. Wzywa i przyciąga do siebie niczym magnes. Ten głos paraliżuje, nie daje spać, nie pozwala złapać oddechu. Budzi uśpione pragnienie. Sprawia, że w danej chwili nic innego się nie liczy. Pomimo że jesteś w chwili obecny, jesteś w niej tylko pozornie. Niczym robot wykonujesz mechaniczne czynności, myślami błądząc daleko.

Pragnienie, które Cię ogarnia, jest tak silne, że aż obezwładnia. Sprawia, że ciężko jest oddychać. Ciężko jest myśleć, skupić się na czymś innym.

Pożądasz tego, o czym mówi głos z całych sił. Ale równocześnie boisz się wzbierającego w tobie uczucia. Pragniesz, smakujesz, gładzisz czule. Lecz dotknięty nagłym przypływem strachu, cofasz dłoń. Uciekasz. Znowu chowasz się w tłumie.

Z czasem tłumisz głos. Udajesz, że go nie słyszałeś, że nigdy go przecież nie było. Nie dajesz mu więcej mówić, na stałe odbierasz mu mowę. Zakopujesz go pod ciężarem codzienności. Powracasz do rutyny.

Uśmiechasz się do siebie, przytakujesz innym, silisz na sztuczne gesty. Próbujesz zapomnieć o głosie. Ale gdzieś w środku stajesz się coraz bardziej pusty. Serce bije mniej rytmicznie, a oddech bywa spłycony. Z każdym kolejnym dniem brakuje Ci powietrza. Przestrzeń wokół ciebie staje się gęsta i wypełniona przytłaczającą, niewidzialną mazią. Głowa Ci pęka, a ty coraz bardziej czujesz się sam dla siebie obcy.

I czasami następuje błysk. Podrywasz się gwałtownie, wyrwany szponom strasznego snu. Na nowo otwierasz oczy. Słyszysz głos. Na początku wydaje się obcy, nie wiesz skąd dobiega. Choć cichy i dochodzący z oddali, tak wyraźnie świdruje Ci głowie.

Zaskoczony biegniesz do łazienki, stajesz przed lustrem. Zimną wodą przemywasz twarz. Zmywasz z siebie cały strach. Przypatrujesz się sobie. Pierwszy raz od dawna widzisz się tak wyraźnie. Widzisz magiczny pyłek na swych skrzydłach, o którym inni mówili Ci, że to tylko zwykły piach. I znowu słyszysz go tak wyraźnie.

Głos. Mówiący z daleka, dochodzący z najgłębszych zakamarków twojej podświadomości. Głos wiecznego ciebie, który był tu na długo przed tobą. Który o wiele więcej rozumie. Głos, który po raz kolejny powtarza Ci, że musisz spróbować. Musisz przeżyć życie po swojemu. Możesz być sobie, a nie innym posłuszny.

I wtedy przypominasz sobie inne słowa. I rozumiesz je. Wierzysz, że Abraham Maslow miał rację, bo, żeby móc w pełni żyć i oddychać:

Muzyk musi tworzyć muzykę, malarz musi malować, a poeta musi pisać, jeśli chcą żyć w spokoju sami ze sobą.

Kim człowiek może być, tym musi być.

A ty musisz tylko, albo aż w swym postanowieniu wytrwać. Być sobą, po drugiej stronie strachu.

Chcesz się ze mną skontaktować.
Napisz wiadomość na facebooku.

InstagramFacebook
© 2019 THE MEG Wszelkie prawa zastrzeżone.
Polityka Prywatności