Nie moich, słów kilka o prawdziwej, dojrzałej i świadomej miłości do samego siebie.

Nie moich, słów kilka o prawdziwej, dojrzałej i świadomej miłości do samego siebie.

Przyznaję uczciwie, z tekstem tym spotkałam się kilka razy wcześniej. Pojawia się on od czasu do czasu, cytowany przy okazji wpisów motywacyjnych na różnych blogach i forach. Zazwyczaj lustrowałam go tylko pobieżnie, nie wczytywałam się, nie zagłębiałam w jego treść. Ale wreszcie nadszedł ten moment, kiedy poświęciłam mu stosowny czas. Wczytałam się, zatrzymałam na chwilę i doceniłam. A teraz pragnę się nim także u siebie podzielić. Bo to, co w nim zostało uchwycone, jest naprawdę piękne, wnoszące dużo dobrego i ponadczasowe.

"Kiedy zacząłem kochać samego siebie" - Charles Chaplin

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem, że bez względu na okoliczności, jestem we właściwym miejscu we właściwym czasie, i wszystko rozgrywa się dokładnie w odpowiednim momencie. Dlatego mogę być spokojny. Dziś wiem, że to się nazywa POCZUCIEM WŁASNEJ WARTOŚCI.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie, że psychiczny ból i emocjonalne cierpienie są tylko ostrzeżeniem dla mnie, bym nie żył wbrew własnej prawdzie. Dziś wiem, że to się nazywa AUTENTYCZNOŚĆ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem tęsknić za innym życiem i mogłem dostrzec, że wszystko wokół mnie to zaproszenie do rozwoju. Dziś wiem, że to się nazywa DOJRZAŁOŚĆ.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem, że narzucając innym moje pragnienia, mogę ich urazić, tym bardziej jeśli wiem, że nie nadszedł odpowiedni czas, że ta osoba nie jest na to gotowa, nawet jeśli tą osobą byłem ja sam. Dziś wiem, że to się nazywa SZACUNEK.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uwolniłem się od tego wszystkiego, co nie było dla mnie dobre. Od potraw, ludzi, przedmiotów, sytuacji i od wszystkiego, co wciąż odciągało mnie ode mnie samego. Na początku nazywałem to „zdrowym egoizmem”. Ale dziś wiem, że to MIŁOŚĆ DO SAMEGO SIEBIE.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem tracić czas i tworzyć wielkie plany na przyszłość. Dziś robię tylko to, co sprawia mi radość i przyjemność, co kocham i co sprawia, że moje serce się uśmiecha. I robię to na mój sposób i we własnym tempie. Dziś wiem, że to się nazywa PROSTOTA.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem chcieć mieć zawsze rację. Od tego momentu myliłem się znacznie rzadziej. Dziś wiem, że to się nazywa POKORA.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem żyć przeszłością i zamartwiać się o przyszłość. Teraz żyję chwilą, w której dzieje się wszystko. Dziś żyję każdego dnia, dzień po dniu, i nazywam to REALIZOWANIEM SIĘ.

Gdy zacząłem siebie kochać, zauważyłem, że mój umysł może niepokoić mnie i sprawiać, że robi mi się źle. Ale, od kiedy połączyłem go ze swoim sercem, mój umysł stał się cennym sojusznikiem. Dziś, nazywam to połączenie MĄDROŚCIĄ SERCA.

Nie musimy dłużej obawiać się sporów, konfrontacji czy żadnego innego rodzaju problemów wobec nas samych lub innych. Nawet gwiazdy się zderzają, ale z nich rodzą się nowe światy. Dziś, wiem, że TO JEST ŻYCIE!

Uznaje się, że to Charlie Chaplin jest autorem tych słów, które miał wygłosić w dniu swoich 70 urodzin. Niektórzy jednak twierdzą, że pochodzą one z wiersza Kim McMillen, który napisała niedługo przed swoją śmiercią. Jak jest na pewno, możliwe, że się tego nie dowiemy. Może tak a może inaczej. Ale to chyba wszystko mało istotne. Bo najważniejsze są same, przytoczone powyżej słowa. Piękne i niewymagające wprowadzenia. Jedynie chwili zatrzymania i głębszej refleksji po ich przeczytaniu.

Chcesz się ze mną skontaktować.
Napisz wiadomość na facebooku.

InstagramFacebook
© 2019 THE MEG Wszelkie prawa zastrzeżone.
Polityka Prywatności