Ile to moje dziecko się nagada. Ile ten mój pies się przy tym naszczeka.

Ile to moje dziecko się nagada. Ile ten mój pies się przy tym naszczeka.

Ile to moje dziecko się nagada. Ile ten mój pies się przy tym naszczeka. Ale o dziwo w całym tym galimatiasie widać dobrze się rozumieją, bo ani jedno, ani drugie nie chciało kończyć tego dialogu.

To, że dzieci dogadują się ze zwierzętami często lepiej niż dorośli, wiedziałam od dawna. Niejednokrotnie obserwuje się, jak zwierzęta łagodnieją w towarzystwie dzieci lub otaczają szczególną troską nowego członka rodziny. Efekty przebywania zwierząt i dzieci w swoim towarzystwie, są nie do przecenienia.

Wracając jednak do dialogu, bo o nim mowa, to muszę zaznaczyć, że mój pies nie do końca był do pojawienia się nowego członka rodziny przygotowany. Albo raczej pomimo naszych usilnych prób, długo nie chciał się z tą świadomością oswoić. No ale mija im kolejny rok razem, więc biedak, chciał, nie chciał, musiał wreszcie fakt zaakceptować.

Sytuacje na linii dziecko-pies bywają u nas w domu napięte. Niejednokrotnie dochodzi do szczerzenia kłów i głośnej wymiany zdań, więc cały czas musimy kontrolować sytuację i trzymać rękę na pulsie. Z dnia na dzień jednak relacja rozwija się i dojrzewa. Do tego stopnia, że ostatnio byłam świadkiem ciekawego dialogu.

Córka zamknęła się z psem w pokoju. Pomimo że nie mam tego w zwyczaju, to pozwoliłam sobie na mały nietakt. Mianowicie stanęłam pod drzwiami i podsłuchiwałam. A oto co usłyszałam.

Nie płacz, nie płacz. Już dobrze.

Stój, uważaj. Zrobiłeś straszny bałagan.

Nie dobrze, nie dobrze.

Dobrze, dobrze, już dobrze.

Warczenie psa.

Stój! Zostań w moim domu (chodziło o pokój).

Warczenie psa.

Jak będziesz stary, to kupimy małego kota.

Chciałabym kupić małego kota. Dobrze, dobrze nie szczekaj.

Pies coś tam marudzi po swojemu.

Dlaczego? Ojej. Hej! Gdzie podziało się pudełko?

Mniej więcej tyle usłyszałam, zanim otworzyły się drzwi. Pies wybiegł chybcikiem, a w progu stanęła córka. Złapała się pod boki i patrząc na mnie karnym wzrokiem, zapytała. Podsłuchujesz? Nic nie odpowiedziałam, zaczęłam się tylko śmiać i pokręciłam głową.

Mam nadzieję, że w przyszłości nie będę jedną z tych mam, które podsłuchują pod drzwiami pokoju swojego dziecka, ale tym razem po prostu nie mogłam się powstrzymać. Jak ta moja córa i pies rozmawiają!

Chcesz się ze mną skontaktować.
Napisz wiadomość na facebooku.

InstagramFacebook
© 2019 THE MEG Wszelkie prawa zastrzeżone.
Polityka Prywatności