Najpiękniejsza, magiczna, kapryśna, chwilami irytująca. Zima - na stałe wpisana w moje DNA.

Najpiękniejsza, magiczna, kapryśna, chwilami irytująca. Zima - na stałe wpisana w moje DNA.

Uwielbiam zimę. Od zawsze. Taką prawdziwą, śnieżną, bajkową. Ze śniegiem po pas i mrozem szczypiącym delikatnie w uszy.

Kocham zimowe krajobrazy. Nie mogę wyjść z zachwytu, kiedy przejeżdżam przez malutkie miejscowości, które wyglądają na tle białego krajobrazu jakby pogrążone były we śnie. Uwielbiam wschody księżyca na zimowym niebie i noc oświetloną światłem odbitym od grubej warstwy śniegu. Szukałam nawet ostatnio wiersza o zimie. Sama żadnego ładnego nie znam albo nie pamiętam. A te, które znalazłam, były raczej przygnębiające. Postanowiłam więc jeden napisać, ale to wkrótce.

Wiem, mam świadomość, że często z perspektywy dorosłego zima nie musi się wydawać tak atrakcyjna. W mieście robi się wyspa ciepła. Sople spadają z dachów na chodniki, które są albo śliskie, albo posypane solą tak, że psa nie sposób wyprowadzić spokojnie na spacer. Jest szaro i robi się plucha. Na ulicach robi się bardziej nerwowo, a kierowcy jeżdżą tak, jakby z niewiadomych powodów jeździć się oduczyli.

Ale ja i tak uwielbiam zimę. Zwłaszcza tą prawdziwą, którą spotkać można poza miastem. Tam, gdzie chodniki nie są posypane solą, a plucha i ciepłota miasta nie rozpuszcza śniegu. Zimę romantyczną. W towarzystwie której można lepić bałwana i pić grzańca. Słuchać cichej muzyki i wpatrywać się w ogień strzelający w kominku.

Uważam, że wszystkie pory roku są piękne, ale to właśnie zima jest magiczna. Nawet jeśli jest to tylko chwilowy zachwyt, który ustępuje w momencie trudności podjazdu pod zbyt mocno zasypaną śniegiem drogę. Albo kiedy śnieg poprószył tak, że trudno dostać się do własnego domu, a mróz złapał tak, że ciężko ten dom opuścić. Zwątpienie to jednak mija, kiedy spoglądam na srebrzysty, hipnotyzujący swym pięknem krajobraz.

Naprawdę lubię zimę. Tę odległą, tę bez pośpiechu. Tę, do której można rozłożyć ręce i pośród śniegu odszukać dziecięcą radość w sobie. Można ulepić bałwana i rozegrać wojnę na śnieżki. Taką zimę uwielbiam, taką zimę kontempluję, choćby odwiedzała nas tylko od święta.

A wy też taką zimę lubicie?

ps.

A dlaczego zima wpisana jest w moje DNA?

Bo urodziłam się zimą. Pięknego, śnieżnego i mroźnego dnia, pod gwiazdami w zodiaku koziorożca.

Chcesz się ze mną skontaktować.
Napisz wiadomość na facebooku.

InstagramFacebook
© 2019 THE MEG Wszelkie prawa zastrzeżone.
Polityka Prywatności