Najtrudniejszy, ale konieczny, aby ruszyć z miejsca. Jeden krok.

Najtrudniejszy, ale konieczny, aby ruszyć z miejsca. Jeden krok.

Kiedy kilka dni temu zastanawiałam się, jaki będzie pierwszy materiał, który pojawi się w notatkach Meg, miałam mętlik w głowie. Tyle jest przecież szkiców w mojej szufladzie. Rozproszonych po wielu folderach notatek. Zalążków tematów nagranych na dyktafonie. Ogrom przemyśleń i materiału do wykorzystania. W końcu przecież w jakimś celu stworzyłam The Meg's notebook.

A tu siadam do pisania i co? Nic, tylko pustka w głowie. Czarna dziura, wypełniona po brzegi tak, że aż zdawać by się mogło, nie ma z czego wybierać.

I wtedy, po początkowym ataku zwątpienia, przyszła mi do głowy myśl. Najpierw ulotna, za chwilę całkiem już wyraźna. Odetchnęłam z ulgą. Skupiłam się i wróciłam pamięcią do jednego z moich ulubionych cytatów autorstwa Lao Tzu.

Wykonuj trudne zadania, kiedy są jeszcze łatwe. Podejmuj wielkie wyzwania, kiedy są jeszcze małe. Podróż tysiąca mil musi zacząć się od jednego kroku.

Tak dokładnie jest, pomyślałam. Każda, nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku. Najtrudniejszego zdawać by się mogło. Kroku naszego serca, na który musimy się zdecydować, aby w następstwie mogły ruszyć nogi. Bo czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy też nie, okazuje się, że każdego dnia, meandrując pomiędzy naszymi życiowymi wyborami, tak właśnie podróżujemy. Podejmujemy decyzje o podróżowaniu lub decydujemy się, aby tkwić biernie w tym samym miejscu. A kiedy już decydujemy się na podróż, często właśnie ten jeden, pierwszy krok jest najtrudniejszy.

Dlaczego jest on taki trudny?

Dlatego, że wymaga od nas postanowienia, wewnętrznej akceptacji i impulsu do działania. Wiem, bo podobnie jak wielu z Was doświadczyłam tego na własnej skórze.

Oczywiste jest, że dla każdego ta symboliczna droga, rozpoczynająca się od pierwszego kroku, oznacza coś innego. Drogą może być zmiana pracy, rezygnacja po kolejnym semestrze z wybranego kierunku studiów. Może to być przeprowadzka do innego miasta lub nawet kraju. Decyzja dotycząca przyszłości trwającego od wielu lat związku lub tycząca się rodzicielstwa.

Jedno dla tych różnych życiowych dróg i wyborów jest jednak wspólne.

Każdy ma decyzję do podjęcia i pierwszy krok do wykonania. Często z naszej perspektywy najtrudniejszy, niemożliwy wręcz. Zdarza się, że strach przed nim bywa paraliżujący.

Jeśli jednak zdobędziemy się na odwagę, wkrótce może się okazać, że ten pierwszy krok, to ten jedyny właściwy, prowadzący nas ku wspaniałej drodze. Drodze wielkich wyzwań, trudnych zadań podczas trwającej podróży. Jednak jak się okaże, na końcu tej drogi, choć nie zawsze będzie to łatwe i przyjemne, przy odrobinie sprzyjających wiatrów, odnajdziemy szczęście. Pomimo napotkanych po drodze burz.

Choć pisząc ten tekst, wiem, że ja swój pierwszy krok wykonałam już jakiś czas temu, a sam wpis jest tylko jedną z warstw góry lodowej, która wyrasta ponad niewidzialną głębiną, to prawdą jest, że każda, nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku. I na potwierdzenie zapisanych wyżej słów, ja stawiam właśnie swój pierwszy symboliczny krok. Krok na drodze obranej w The Meg's notebook podróży.

Chcesz się ze mną skontaktować.
Napisz wiadomość na facebooku.

InstagramFacebook
© 2019 THE MEG Wszelkie prawa zastrzeżone.
Polityka Prywatności